Lublin wyszedł na ulice. Tysiące protestowały przeciw Niemcom po słowach Treviranusa w 1930 r.
Treviranus, należący do środowisk niemieckich rewizjonistów, publicznie podważał powojenny porządek w Europie. W swoich wystąpieniach mówił o "krzywdzie" Niemiec po traktacie wersalskim i sugerował konieczność rewizji granic, w tym odzyskania ziem utraconych na rzecz Polski – przede wszystkim Pomorza. Choć jego słowa były formułowane w tonie "pokojowych zmian", w Polsce odebrano je jednoznacznie jako zagrożenie dla integralności państwa.
W odpowiedzi na te wystąpienia przez kraj przetoczyła się fala protestów. Do tego ogólnopolskiego ruchu dołączył również Lublin. Jak relacjonowała "Ziemia Lubelska" (1930, nr 242), manifestacja została zorganizowana w niezwykle krótkim czasie przez Federację Polskich Związków Obrońców Ojczyzny i zgromadziła tysiące mieszkańców – bez względu na przekonania polityczne.
Punkt kulminacyjny wydarzeń stanowił wiec w kino-teatrze "Corso". Sala wypełniła się do ostatniego miejsca, a przed wejściem zebrał się tak duży tłum, że część uczestników nie była w stanie dostać się do środka. Doszło nawet do przepychanek, co tylko pokazuje skalę zainteresowania i emocji towarzyszących wydarzeniu.
Podczas wiecu przemawiali działacze społeczni i przedstawiciele środowisk niepodległościowych. Wystąpienia miały wyraźnie patriotyczny charakter i odwoływały się zarówno do historii, jak i współczesności. Przywoływano tradycję zwycięstw nad Niemcami – od Grunwaldu po czasy nowożytne – podkreślając, że Polska nie jest państwem słabym ani "sezonowym", lecz trwałym i zdolnym do obrony swoich granic.
Szczególne wrażenie robiło zestawienie symboli, które pojawiło się na jednym z transparentów: "Grunwald – Gdynia". Z jednej strony odwołanie do historycznego zwycięstwa nad zakonem krzyżackim, z drugiej – do nowoczesnego sukcesu II Rzeczypospolitej, jakim była budowa portu w Gdyni. W ten sposób podkreślano ciągłość polskiej siły – od przeszłości po współczesność.
Po zakończeniu wiecu uczestnicy wyszli na ulice. Wielotysięczny pochód przeszedł przez centrum miasta, m.in. Krakowskim Przedmieściem, kierując się pod gmachy instytucji państwowych. Manifestanci zatrzymali się przed Magistratem, gdzie z balkonu przemawiali kolejni mówcy. Atmosfera była niezwykle podniosła – tłum skandował hasła poparcia dla państwa i sprzeciwu wobec niemieckich roszczeń.
Wznoszono okrzyki "Niech żyje Rzeczpospolita!", "Niech żyje Marszałek Piłsudski!" oraz "Precz z łapami od polskiej ziemi!". Wydarzeniu towarzyszyła muzyka wojskowa – odegrano hymn narodowy oraz pieśni legionowe, co dodatkowo wzmacniało jego symboliczny charakter.
Manifestacja w Lublinie była częścią szerszego zjawiska. W 1930 r. kwestia granic – zwłaszcza Pomorza – pozostawała jednym z najważniejszych tematów w relacjach polsko-niemieckich. Wystąpienie Treviranusa przypomniało, że w Niemczech wciąż silne były środowiska dążące do rewizji ustaleń traktatu wersalskiego.
Dla mieszkańców Lublina był to moment pokazania jedności i determinacji. Bez względu na różnice polityczne, tysiące ludzi wyszły na ulice, by zamanifestować sprzeciw wobec zagrożenia dla państwa. Była to nie tylko reakcja na konkretne słowa niemieckiego ministra, ale także wyraz szerszych nastrojów – przekonania, że granice II Rzeczypospolitej są nienaruszalne i będą bronione w razie potrzeby.