WAŻNE
TERAZ

Zobacz inne informacje z historii Polski

Norwegia: Tak zwiedzano fiordy na początku XX wieku

Dzisiaj zorganizowana turystyka kojarzy się z biurami podróży, pakietami, gotowymi noclegami, transportem i planem zwiedzania rozpisanym niemal co do godziny.

Fiord StavangerFiord Stavanger
Źródło zdjęć: © Naokoło Świata
Redakcja ohistoryczny.pl

Relacja opublikowana w 1902 roku w polskim tygodniku "Naokoło Świata" pokazuje podobny mechanizm działania — tylko zamiast samolotu był wielki parowiec, zamiast hotelowego kurortu niewielka osada na końcu fiordu, a zamiast egzotycznych plaż: norweskie wodospady, lodowce, skalne ściany i jasna noc na Północy.

Statek u brzegów Norwegii

Norweskie wybrzeże pojawiło się na horyzoncie w okolicach Stavangeru. Samego miasta podróżni nie zobaczyli, ponieważ leżało głębiej, we fiordzie. Dalej statek mijał okolice Stavangerfjordu i Boknafjordu, a następnie wpłynął między stały ląd a wyspę Karmøy.

Na trasie pojawiały się kolejne miejscowości i punkty orientacyjne: Skudeneshavn, Kopervik oraz Utsira z latarnią morską. Wybrzeże ukazywało Norwegię jako kraj morza, wysp, rybaków i niewielkich portów.

W relacji znalazł się również opis połowów śledzi. Śledź — po norwesku sild — zbliżał się do brzegu w wielkich ławicach, ścigany przez dorsze i małe wieloryby. Autor wspominał także o wiosennym śledziu vårsild i tłustym fetsild. Największe flotylle rybackie miały wypływać między innymi ze Stavangeru, Haugesund, Bergen, Ålesund, Kristiansund i Trondheim.

Widoki z Norwegii, ok. 1900 r.
Widoki z Norwegii, ok. 1900 r. © Naokoło Świata

Kamień końca świata przy kościele

W relacji z podróży przez norweskie wybrzeże szczególne miejsce zajmuje Avaldsnes na wyspie Karmøy. To jedno z najważniejszych miejsc w dawnej historii Norwegii, związane z królewską tradycją i położone przy dawnym szlaku morskim. Dla podróżnych płynących w stronę Haugesund widok starego kościoła i stojącego obok kamienia był jednym z tych obrazów, w których krajobraz łączył się z legendą.

Kamień nazywany Jomfru Marias Synål, czyli Igłą Maryi Panny, stał obok średniowiecznego kościoła w Avaldsnes. Autor relacji opisywał go jako masę kamienną wysoką na około osiem metrów, pochyloną w stronę świątyni. Według podania miał nadejść koniec świata, gdy skała przewróci się na kościół.

W źródle wspomniano również, że po drugiej stronie cieśniny znajdowało się pięć podobnych skał. Ten szczegół wskazuje, że kamienne formy w Avaldsnes i jego okolicy postrzegano jako część większego, dawnego krajobrazu. Dla uczestników rejsu były one jednocześnie zabytkiem, osobliwością i tematem miejscowej legendy.

Niedługo później statek dotarł do Haugesund. Tam autor wspominał Haraldshaugen — miejsce tradycyjnie wiązane z Haraldem Pięknowłosym, królem, z którym norweska tradycja łączy początki zjednoczenia kraju. W XIX wieku ustawiono tam obelisk z czerwonego granitu, a otaczające go kamienie miały symbolizować dawne norweskie szczepy.

W stronę Hardangerfjordu

Najbardziej efektowna część podróży zaczynała się wraz z wejściem do Hardangerfjordu. Statek płynął między licznymi wysepkami, później kierował się ku Sørfjordowi, jednej z odnóg Hardangerfjordu, aby dotrzeć aż do Oddy.

Hardangerfjord został w relacji przedstawiony jako najbardziej znany i najchętniej odwiedzany z norweskich fiordów. Z pokładu statku widać było strome brzegi, góry, wodospady, śnieg na szczytach i lodowiec Bondhusbreen, należący do masywu Folgefonna. Fiord przypominał głęboką, zalaną wodą szczelinę między górami.

Autor porównał ten krajobraz do Szwajcarii podczas wielkiej powodzi. Statek płynął tam, gdzie w alpejskiej dolinie można byłoby spodziewać się drogi albo kolei. Woda morska wcinała się daleko w ląd, między skalne ściany i górskie zbocza.

O jedenastej wieczorem wciąż było jasno

Około godziny 23 statek "Augusta-Wiktoria" rzucił kotwicę przy Oddzie, na końcu Sørfjordu. Mimo późnej pory panowało jeszcze światło dzienne. Autor wiązał to z położeniem miejscowości powyżej 60. równoleżnika.

Wokół statku wznosiły się strome ściany gór, w wąwozach leżał śnieg, a z wysokości spadały wodospady. Odda była wtedy niewielką miejscowością na końcu fiordu. W relacji pojawia się obraz osady z kościołem, domkami, hotelami i sklepami z pamiątkami.

W sklepach można było kupić fotografie norweskich strojów i miejscowości, rzeźby, rogi reniferów, wyroby ze skóry fok oraz przedmioty kojarzone z lokalnym folklorem. Region Hardanger słynął też ze srebrnych ozdób, broszek, naszyjników, kolczyków i koron ślubnych.

Tradycyjny strój norweski, ok. 1900 r.
Tradycyjny strój norweski, ok. 1900 r. © Naokoło Świata

"All inclusive" na pokładzie parowca

Najciekawszy opis dotyczy organizacji podróży. Na pokładzie statku znajdował się agent norweskiego biura turystycznego Beyera z Christianii, czyli dzisiejszego Oslo. Biuro miało filie w odwiedzanych miejscowościach Norwegii i Szwecji, a autor porównywał je do słynnego angielskiego biura Cooka.

Za opłatą 45 albo 60 marek można było kupić bilet na wycieczki lądowe przewidziane w programie podróży. Bilet obejmował transport kołowy, kolejowy, lokalne statki, nocleg i jedzenie. Podróżni siadali do gotowego stołu, czekały na nich powozy, a w hotelach zastawali wcześniej zamówione pokoje.

Nie było to "all inclusive" w dzisiejszym znaczeniu, ale mechanizm był podobny: jedna opłata obejmowała najważniejsze elementy podróży. Organizator zapewniał trasę, transport, wyżywienie i nocleg.

W relacji widać także logistykę całego przedsięwzięcia. Lokalne hotele nie były w stanie pomieścić wszystkich 366 pasażerów, dlatego przygotowano dwie kategorie biletów. Jedni uczestnicy odbywali wycieczki tylko w ciągu dnia i wracali na statek. Drudzy wybierali droższy wariant, obejmujący nocleg na lądzie. W ten sposób dzielono podróżnych na grupy i nie przeciążano małych miejscowości.

Duży statek pełnił funkcję ruchomej bazy. Z niego wyruszano na lokalne wycieczki, a organizatorzy zapewniali przejazdy, noclegi, posiłki i dalszy program.

Odda przed wielką przemianą

Opis Oddy przedstawia miejscowość jako niewielką osadę turystyczną położoną na końcu fiordu. Był tam stary kościół, kilkanaście domów, hotele, sklepy i cmentarz. Wspomniany został również hotel Hardanger — drewniany budynek w stylu norweskim, pomalowany na czerwono i stojący nad samą wodą.

Odda była wówczas jednym z punktów na trasie podróżnych odwiedzających Hardangerfjord i Sørfjord. Przyciągała położeniem, górskim krajobrazem, wodospadami i bliskością lodowców. W następnych latach miejscowość zaczęła zmieniać się pod wpływem energetyki wodnej i przemysłu chemicznego, ale w relacji z początku XX wieku występuje jeszcze przede wszystkim jako przystanek turystyczny.

Źródło: "Wspomnienia i wycieczki na Spitsberg i pobrzeża Norwegii doktora Fr. Neugebauera", "Naokoło Świata. Pismo tygodniowe ilustrowane, poświęcone opisom ziem, ludów, podróży, zjawisk przyrody i wynalazków", R. 1, nr 8, 15 lutego 1902.

Wybrane dla Ciebie