Mecz Niemcy — Polska rozegrano 3 grudnia 1933 roku w Berlinie. Było to pierwsze spotkanie reprezentacji obu krajów. Biało-czerwoni przegrali 0:1, a jedyną bramkę zdobył Josef Rasselnberg w 89. minucie. Z perspektywy sportowej był to więc klasyczny, bolesny scenariusz: wyrównana walka, dobra gra i strata decydującego gola tuż przed końcem. PZPN przypomina ten mecz jako pierwszy pojedynek reprezentacji Polski z Niemcami.
Ale tamto spotkanie nie było wyłącznie wydarzeniem sportowym. Berlin w grudniu 1933 roku był już stolicą III Rzeszy. Od objęcia władzy przez Hitlera minęło niespełna jedenaście miesięcy. Niemcy szybko zmieniały się politycznie, a każde oficjalne wydarzenie międzynarodowe miało znaczenie znacznie szersze niż sam wynik na boisku.
"Niezasłużone zwycięstwo niemieckie"
Już sam ton relacji prasowej pokazuje, że porażka Polski nie została odebrana jako sportowa klęska. Wręcz przeciwnie — podkreślano, że niemiecka wygrana była niezasłużona. Według relacji, poranne dzienniki i prasa sportowa w Niemczech środkowych pisały niemal jednomyślnie, że przegrana Polski nie odpowiadała temu, co działo się na murawie. Wskazywano, że remis byłby sprawiedliwszym odzwierciedleniem sił i przebiegu gry. To bardzo ważny szczegół. Nie chodziło bowiem o usprawiedliwianie porażki przez polską prasę, ale o oceny pojawiające się także po stronie niemieckiej. Tamtejsi dziennikarze mieli pisać o wysokiej klasie polskich piłkarzy i dobrym poziomie całej drużyny.
Piłka nożna jako dyplomacja
Jeszcze ciekawszy był polityczny odbiór meczu. Brytyjska prasa zauważyła, że spotkanie w Berlinie było czymś więcej niż zwykłą rywalizacją sportową. Londyński "Morning Post" miał pisać o piłce nożnej jako czynniku dyplomacji.Według tej relacji poprawa stosunków polsko-niemieckich, widoczna po rozmowie Hitlera z nowym posłem polskim w Berlinie, została "posunięta naprzód" właśnie przez mecz piłkarski.
Opis wejścia polskiej drużyny na stadion również miał wymiar symboliczny. 30 tys. widzów stało z odkrytymi głowami, gdy reprezentacja Polski pojawiła się na arenie, a orkiestra w hitlerowskich mundurach odegrała polski hymn narodowy.
Bankiet w hotelu Russischer Hof
Po meczu odbył się bankiet w berlińskim hotelu Russischer Hof. Niemiecki związek piłki nożnej wydał go na cześć polskiej delegacji. Sala była udekorowana flagami w barwach obu krajów. Zgromadziły się tam obie drużyny oraz przedstawiciele władz piłkarskich Polski i Niemiec. Wygłaszano przemówienia, które — jak zaznaczano w relacji — utrzymane były w bardzo serdecznym tonie. Najbardziej wymowny był jednak ceremoniał toastów. Prezes niemieckiego związku piłkarskiego Felix Linnemann wzniósł toast na cześć prezydenta Rzeczypospolitej i marszałka Józefa Piłsudskiego. W odpowiedzi gen. Bończa-Uzdowski toastował prezydenta Paula von Hindenburga i kanclerza Adolfa Hitlera.
Dziś ten fragment brzmi szczególnie mocno. Wtedy był elementem oficjalnej dyplomatycznej etykiety. Pokazuje jednak, jak bardzo sport był zanurzony w polityce i jak szybko boisko mogło stać się sceną państwowych gestów.
Srebrna taca, kubki i porcelanowa waza
Podczas spotkania doszło również do wymiany darów. Niemiecki związek piłki nożnej przekazał polskiej federacji srebrną tacę. Członkowie polskiej drużyny otrzymali srebrne kubki oraz honorowe odznaczenia niemieckiego związku. Strona polska odpowiedziała artystycznie wykonaną porcelanową wazą z godłem Rzeczypospolitej. Niemieccy piłkarze otrzymali natomiast honorowe odznaczenia polskiego związku piłkarskiego.
Polacy z Niemiec dziękowali piłkarzom
W meczu uczestniczyła również liczna Polonia. Według relacji do Berlina przybyło około 2 tys. Polaków mieszkających w Niemczech. Obecna była m.in. młodzież polska z Saksonii. Po spotkaniu Polacy z Saksonii prosili za pośrednictwem Polskiej Agencji Telegraficznej o przekazanie reprezentantom Polski serdecznych podziękowań. Dziękowali im za "świetną i skuteczną propagandę sportu polskiego w Niemczech".
Porażka, która nie była klęską
Z czysto sportowego punktu widzenia historia jest krótka: Niemcy — Polska 1:0, gol w 89. minucie. Jednak gdy spojrzeć na prasowe relacje, bankiet, gesty i komentarze zagraniczne, widać, że był to mecz o znacznie większym ciężarze. Polska przegrała, ale zebrała pochwały. Niemiecka prasa pisała, że wynik był niesprawiedliwy. Brytyjczycy dostrzegli w meczu element dyplomacji. Polonia w Niemczech uznała występ reprezentacji za skuteczną promocję polskiego sportu.
Źródło: Express Lubelski i Wołyński, 1933, nr 336