Krynica Zdrój: W 1911 roku do kurortu dociera kolej

Wiosną 1911 roku w Krynicy wyraźnie czuło się, że kończy się pewna epoka. Jeszcze niedawno do uzdrowiska docierało się dyliżansami i pocztowymi powozami, które mozolnie pokonywały górskie drogi od strony Nowego Sącza i Muszyny. Podróż trwała długo, a sam przyjazd był częścią całego doświadczenia kuracjuszy. W maju 1911 roku wszystko miało się jednak zmienić.

Ostatni odjazd poczty osobowej z Krynicy ZdrójOstatni odjazd poczty osobowej z Krynicy Zdrój
Źródło zdjęć: © Nasze Zdroje. R. 2, 1911, nr 4
Redakcja ohistoryczny.pl

W jednym z numerów czasopisma "Nasze Zdroje" opublikowano fotografię podpisaną: "Ostatni odjazd poczty osobowej z Krynicy (pod Topolami) do N. Sącza". Dziś to zwykłe zdjęcie powozu, ale dla ówczesnych mieszkańców i gości było symbolem końca epoki dyliżansów. Nad Krynicą unosił się już duch nowoczesności.

Źródło, które zaczęło bić dwa razy mocniej

Jednym z największych sukcesów tamtego sezonu była przebudowa głównego źródła mineralnego. Nie wykonywano nowych odwiertów – postawiono na usprawnienie istniejącego ujęcia.

Efekt był imponujący. Wydajność źródła wzrosła z 42 do 82 litrów na minutę, a podczas prób osiągała nawet 104 litry. To niemal podwojenie ilości wody, z której słynęła Krynica. Co ważne, badania wykazały, że skład leczniczy wody nie uległ zmianie. Dzięki temu uzdrowisko mogło przyjmować więcej kuracjuszy bez obaw o jakość zabiegów.

Elektryczne widowisko pod ziemią

Zmienił się także wygląd samego źródła. Otoczenie wybetonowano i wyasfaltowano, odnowiono schody i balustrady, a nad wodą pojawił się efektowny szklany klosz. Największe wrażenie robiło jednak elektryczne oświetlenie dna. Podczas pierwszych prób obserwowano niezwykłe zjawisko. Wydobywający się z głębi dwutlenek węgla wprawiał wodę w ruch, a światło załamywało się w tysiącach pęcherzyków. Powstawały zmienne refleksy i barwy, które zachwycały zgromadzonych. Na początku XX wieku, gdy elektryczność wciąż była nowością, taki widok robił ogromne wrażenie.

Nowoczesne uzdrowisko nabierało kształtu

Równolegle prowadzono wiele innych inwestycji. Powstawał nowy zbiornik na wodę mineralną o pojemności 35 metrów sześciennych. Modernizowano łazienki, aby zwiększyć liczbę kąpieli. Planowano regulację potoku Kryniczanka i budowę kanalizacji – kluczowej dla dalszego rozwoju miejscowości. Remontowano budynki zdrojowe, porządkowano otoczenie i wznoszono nowe wille. Krynica coraz bardziej przypominała nowoczesny kurort.

Troska o bezpieczeństwo

Do Krynicy skierowano trzech dodatkowych żandarmów. Funkcjonował również dom izolacyjny dla chorych, w którym pracowała wykwalifikowana pielęgniarka. To pokazuje, jak dużą wagę przykładano do porządku i opieki nad przyjezdnymi.

Nowa droga i nowy dworzec

Duże wrażenie robił także nowy dojazd do stacji kolejowej. Poprowadzono go przez górskie zbocza, wykorzystując dwa żelazne mosty nad doliną Kryniczanki. Według relacji zmienił on całkowicie pierwsze wrażenie przyjezdnych. Sam dworzec również budził podziw – jego lekka konstrukcja i kolorowa forma przywodziły na myśl nowoczesne stacje europejskich kurortów.

Koniec epoki dyliżansów

Najważniejszym wydarzeniem było jednak uruchomienie kolei do Krynicy. W maju 1911 roku zakończono budowę linii łączącej uzdrowisko z Muszyną. Tym samym zakończyła się era pocztowych dyliżansów kursujących do Nowego Sącza.Dlatego fotografia ostatniego odjazdu powozu ma tak symboliczny charakter. Mieszkańcy nie patrzyli tylko na kolejny wyjazd – żegnali cały świat XIX wieku.

Od tej chwili do Krynicy można było przyjechać pociągiem.

W uzdrowisku liczono, że kolej przyciągnie nowych gości i otworzy nowy rozdział w historii miejscowości. Tak się stało. Połączenie kolejowe szybko stało się jednym z najważniejszych czynników rozwoju Krynicy i na lata zmieniło jej znaczenie na mapie galicyjskich uzdrowisk.

Dziś fotografia ostatniego dyliżansu pod Topolami to coś więcej niż obraz środka transportu. To moment przełomu – chwila, w której stara Krynica odchodziła w przeszłość, a nowa właśnie wjeżdżała na stację.

Wybrane dla Ciebie