Polacy byli przekonani, że Nivea to krajowy produkt. Wszystko przez jeden szczegół
W 1931 roku czytelnik otwierający kolejne wydanie "Światowida" mógł natknąć się na reklamę produktu, który dziś zna niemal każdy. Krem Nivea przedstawiano jako nowoczesny kosmetyk oparty na osiągnięciach nauki, ale w II Rzeczypospolitej miał jeszcze jeden ważny atut – dla wielu Polaków był produktem "naszym", krajowym. Historia tej marki prowadzi jednak od laboratoriów w Hamburgu, przez Śląsk i Poznań, aż do polskich domów okresu międzywojennego.
Historia Nivei zaczęła się jeszcze przed I wojną światową. Firma Beiersdorf została założona w Hamburgu w 1882 roku przez Paula Beiersdorfa i początkowo zajmowała się produktami medycznymi oraz plastrami. Przełom nastąpił dopiero po przejęciu przedsiębiorstwa przez Oscara Troplowitza.
Co ciekawe, Troplowitz urodził się w Gliwicach w 1863 roku, gdy miasto znajdowało się jeszcze w granicach Prus. Później związał się z Hamburgiem, gdzie rozwijał działalność farmaceutyczną i kosmetyczną. Wspólnie z dermatologiem Paulem Gersonem Unną oraz chemikiem Isaakiem Lifschützem pracował nad nowymi rozwiązaniami kosmetycznymi.
Kluczowe znaczenie miało odkrycie Euceritu – emulgatora otrzymywanego z lanoliny. Dziś może brzmieć to technicznie, ale na początku XX wieku było prawdziwą rewolucją. Dzięki tej substancji udało się stworzyć trwałą emulsję typu "woda w oleju", która nie rozwarstwiała się i nie psuła tak szybko jak wcześniejsze kosmetyki.
W 1911 roku na rynek trafił pierwszy krem Nivea.
Nazwa nie była przypadkowa. Wywodziła się od łacińskiego słowa niveus oznaczającego "śnieżnobiały". Miała podkreślać czystość, delikatność i charakterystyczny kolor kremu. Początkowo opakowania wyglądały zupełnie inaczej niż dziś – słynne niebieskie puszki pojawiły się dopiero w latach 20.
Najciekawszy w polskiej historii marki jest jednak okres międzywojenny.
W 1925 roku w Poznaniu powstało Pebeco – Polskie Towarzystwo Beiersdorf Co. Firma rozpoczęła produkcję kosmetyków na potrzeby lokalnego rynku. Miało to znaczenie większe, niż może się dziś wydawać. Polska po odzyskaniu niepodległości bardzo silnie wspierała rodzimą produkcję i gospodarczy patriotyzm. Kupowanie produktów oznaczonych jako "wyrób krajowy" było często traktowane niemal jako obywatelski obowiązek.
Dlatego na reklamach Nivei zaczęły pojawiać się charakterystyczne dopiski: "Wyrób krajowy firmy PEBECO Sp. Akc. Poznań".
Dla przeciętnego odbiorcy oznaczało to jedno – krem był produkowany w Polsce. W efekcie przez lata wielu Polaków postrzegało Niveę nie jako zagraniczny import, lecz markę niemal rodzimą.
Reklama opublikowana w "Światowidzie" w 1931 roku dobrze pokazuje, jak wyglądał marketing tamtych czasów. Nie opierał się na emocjonalnych hasłach czy celebrytach. Zamiast tego dominowała wiara w naukę i rzeczowe argumenty.
Producent tłumaczył, że Eucerit jest substancją "spokrewnioną chemicznie z naturalnym tłuszczem skóry", co miało budować zaufanie klientów. Podkreślano uniwersalność zastosowania – "na dzień i na noc" – co w okresie kryzysu gospodarczego miało duże znaczenie. Jeden produkt miał wystarczyć do kompleksowej pielęgnacji.
Nie bez znaczenia pozostawały także ceny. Krem oferowano w kilku wariantach – od najmniejszych pudełek po większe opakowania. W ten sposób produkt luksusowy stawał się dostępny dla znacznie szerszej grupy klientów.