Archeolodzy znajdowali osady pierwszych rolników, wyroby miedziane, doskonałą ceramikę, narzędzia krzemienne, rzymskie monety oraz pozostałości wczesnośredniowiecznych grodów. Lubelszczyzna coraz wyraźniej ukazywała się jako obszar położony na skrzyżowaniu dawnych szlaków, łączących ziemie polskie z dorzeczem Dniestru, basenem Morza Czarnego, obszarami nadbałtyckimi i Europą Południową.
W lipcu 1957 roku archeolog Jerzy Głosik opisywał te odkrycia na łamach "Życia Warszawy" w artykule zatytułowanym "Lubelszczyzna powoli odsłania swą najdawniejszą przeszłość". Część podanego wówczas datowania uległa zmianie, a niektóre interpretacje wymagają dziś ostrożności. Sam zasadniczy obraz przetrwał jednak próbę czasu: ziemie między Wisłą a Bugiem nie były pradziejowym pustkowiem.
Czym jest kultura archeologiczna?
Archeolodzy posługują się nazwami kultur, ponieważ w odniesieniu do najdawniejszych epok przeważnie nie znają nazw zamieszkujących dany obszar ludów. Nie wiadomo, jakim językiem mówiły, jak określały samych siebie ani gdzie dokładnie przebiegały granice pomiędzy poszczególnymi wspólnotami.
Kultura archeologiczna jest więc sposobem porządkowania zabytków. Obejmuje stanowiska, na których występują podobne naczynia, narzędzia, ozdoby, domy i sposoby chowania zmarłych. Jej nazwa może pochodzić od charakterystycznego przedmiotu, miejsca pierwszego odkrycia albo obszaru geograficznego.
Nie oznacza to, że każda kultura była jednym plemieniem. Podobnymi naczyniami i narzędziami mogły posługiwać się różne grupy pozostające ze sobą w kontakcie. Nazwy nadane przez badaczy pozwalają jednak opowiedzieć o przemianach zachodzących na ziemiach polskich na długo przed pojawieniem się źródeł pisanych.
Kultura pucharów lejkowatych — rolnicy, hodowcy i budowniczowie
Jedną z najlepiej rozpoznanych kultur neolitycznych Lubelszczyzny jest kultura pucharów lejkowatych. Jej nazwa pochodzi od naczyń o charakterystycznej szyjce rozszerzającej się ku górze.
Na Lubelszczyźnie rozwijała się ona mniej więcej w latach 3600–2600 p.n.e. Jej przedstawiciele prowadzili gospodarkę rolniczą, hodowali zwierzęta, zakładali osady oraz wytwarzali gliniane naczynia i narzędzia krzemienne.
Nie byli pierwszymi rolnikami na ziemiach polskich. Rolnictwo i hodowla dotarły tutaj wcześniej wraz ze społecznościami tak zwanych kultur naddunajskich. Kultura pucharów lejkowatych wiązała się jednak z dalszym rozszerzaniem osadnictwa rolniczego, również na obszary położone poza najżyźniejszymi dolinami rzecznymi.
Ludność tej kultury budowała domy, magazynowała żywność, wypasała stada i obrabiała pola. Do wyrobu siekier, noży, sierpów i grotów używała między innymi krzemienia. Lubelszczyzna dysponowała dostępem do wysokiej jakości surowców krzemiennych, które mogły być przedmiotem wymiany.
Wołki z Krężnicy Jarej
Najbardziej znanym zabytkiem kultury pucharów lejkowatych z okolic Lublina jest gliniane przedstawienie dwóch wołów połączonych jarzmem, odnalezione w Krężnicy Jarej.
Figurka ma około 8 centymetrów długości. Była uchem ręcznie wykonanego dzbana. Ukazanie jarzma na karkach zwierząt jest ważne, ponieważ może świadczyć o wykorzystywaniu bydła do ciągnięcia drewnianego radła albo czterokołowego wozu. Zabytek uznaje się za wyjątkowy przykład europejskiej sztuki neolitycznej.
Odkrycie pozwala spojrzeć na mieszkańców neolitycznej Lubelszczyzny nie tylko jak na twórców kamiennych narzędzi. Byli to gospodarze zdolni do organizowania pracy ludzi i zwierząt, przekształcania krajobrazu oraz uprawiania większych powierzchni ziemi.
Sam zabytek, historię jego odkrycia i znaczenie dla dziejów okolic Lublina opisujemy szerzej na portalu RynekLubelski.pl w artykule "Wołki sprzed tysięcy lat. Niezwykłe odkrycie z Krężnicy Jarej".
Gródek nad Bugiem — osada starsza od grodu
Drugim ważnym ośrodkiem badań nad kulturą pucharów lejkowatych stał się Gródek, nazywany dawniej Gródkiem Nadbużnym, w dzisiejszym powiecie hrubieszowskim.
Archeolodzy rozpoczęli tam prace, poszukując między innymi śladów wczesnośredniowiecznego grodu. Wzniesienie zwane Horodyskiem przyniosło jednak pozostałości znacznie starszego osadnictwa, sięgającego neolitu.
Odkryto tam rozległą osadę kultury pucharów lejkowatych. W artykule z 1957 roku Jerzy Głosik zwracał szczególną uwagę na ozdoby miedziane i przedmioty interpretowane jako świadectwa miejscowej obróbki metalu. Ustalenia te miały podważać pogląd, że umiejętność posługiwania się miedzią pojawiła się we wschodniej Polsce wyjątkowo późno.
Do twierdzenia, że były to "najstarsze w Europie" ozdoby danego typu, należy dzisiaj podchodzić ostrożnie. Od 1957 roku poznano wiele kolejnych stanowisk, zmieniły się także sposoby datowania i analizowania metali. Odkrycie nadal pozostaje jednak ważnym świadectwem wczesnego zainteresowania miedzią oraz rozległych kontaktów miejscowej ludności.
Metal nie zastąpił wówczas kamienia. Miedziane przedmioty były rzadkie i prawdopodobnie prestiżowe, podczas gdy większość codziennych narzędzi nadal wykonywano z krzemienia, drewna i kości.
Kultura łużycka — cmentarzyska i popielnice
W artykule Jerzego Głosika pojawiały się również zabytki należące do kultury łużyckiej. Rozwijała się ona w epoce brązu i we wczesnej epoce żelaza, obejmując znaczną część ziem dzisiejszej Polski.
Nazwa może być myląca. Kultura łużycka nie ograniczała się do Łużyc. Jej stanowiska odkrywano od zachodnich po wschodnie obszary ziem polskich, także na Lubelszczyźnie.
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech jej obrządku pogrzebowego było palenie zwłok. Prochy zmarłego składano często w glinianym naczyniu zwanym popielnicą, a następnie umieszczano w grobie wraz z innymi naczyniami i przedmiotami.
W Bodaczowie w powiecie zamojskim odnaleziono dużą popielnicę datowaną w artykule z 1957 roku na schyłek epoki brązu. Z kolei cmentarzysko w Topornicy dostarczyło interesujących przykładów drobnej plastyki glinianej, w tym figurek zwierząt i ptaków.
Takie przedmioty nie musiały być zwykłymi zabawkami. Mogły pełnić funkcje obrzędowe, symboliczne albo związane z wyobrażeniami o śmierci i świecie zmarłych. Bez znajomości wierzeń ich twórców nie sposób jednak nadać im jednego, pewnego znaczenia.
Dlaczego ceramika jest tak ważna?
Dla archeologa fragment glinianego naczynia może być równie cenny jak metalowa ozdoba. Kształt, sposób wykonania, domieszki dodane do gliny oraz ornament pozwalają niekiedy ustalić, z jakiego okresu i kręgu kulturowego pochodzi znalezisko.
Naczynia były kruche i często się tłukły, ale ich fragmenty przetrwały w ziemi przez tysiące lat. Z tego powodu ceramika jest jednym z podstawowych źródeł wiedzy o prahistorii.
Na Lubelszczyźnie odnajdywano zarówno wielkie naczynia zasobowe, służące do przechowywania żywności, jak i niewielkie czarki, kubki czy naczynia grobowe. Niektóre zdobiono odciskami sznura, nacięciami, liniami albo plastycznymi przedstawieniami zwierząt.
Zmieniające się sposoby wytwarzania ceramiki pozwalają prześledzić kontakty pomiędzy grupami ludności. Wzór na naczyniu nie pozostaje jednak prostym odpowiednikiem pochodzenia etnicznego jego właściciela. Przedmioty mogły być wymieniane, naśladowane i przystosowywane do miejscowych upodobań.
Krzemień — podstawowy surowiec pradziejowych rzemieślników
Mimo że kolejne epoki określamy nazwami metali — jako epokę brązu i żelaza — kamień przez długi czas nie znikał z codziennego użytku. Szczególnie ważny pozostawał krzemień.
Wyspecjalizowani rzemieślnicy potrafili wytwarzać z niego groty oszczepów i strzał, noże, skrobacze oraz wkładki do sierpów. Dobór surowca i precyzja obróbki wymagały wiedzy przekazywanej przez pokolenia.
W Janówce na terenie dawnego powiatu włodawskiego odnaleziono kamienny grot oszczepu, datowany w materiale z 1957 roku na około 1600 lat p.n.e. Takie zabytki pokazują, że kamienne narzędzia pozostawały użyteczne także w czasach, gdy znano już metale.
Krzemień można było obrabiać na miejscu. Miedź, brąz, a następnie żelazo wymagały natomiast dostępu do surowca, paliwa i bardziej złożonej technologii. Wprowadzenie metalu było długim procesem, nie zaś natychmiastowym końcem epoki kamienia.
Dalekosiężna wymiana
Jerzy Głosik wspominał o paciorkach z muszli i fajansu znalezionych na cmentarzyskach w Raciborowicach oraz Skomorochach Małych w powiecie hrubieszowskim. W 1957 roku przedstawiano je jako "importy egipskie" pochodzące mniej więcej z drugiego tysiąclecia p.n.e.
Tak jednoznaczne określenie wymagałoby dzisiaj potwierdzenia za pomocą analiz surowca i współczesnych opracowań. Nawet przedmiot wykonany z materiału pochodzącego z odległego obszaru nie musiał dotrzeć na Lubelszczyznę bezpośrednio z Egiptu. Mógł przechodzić z rąk do rąk, przemieszczając się przez wiele pośrednich społeczności.
Znaleziska te przypominają jednak o rozległości pradziejowych sieci wymiany. Wraz z ozdobami i surowcami podróżowały wzory, umiejętności, sposoby wytwarzania przedmiotów, a zapewne także opowieści i wierzenia.
Lubelszczyzna leżała na obszarze umożliwiającym kontakty zarówno wzdłuż Wisły, jak i przez dorzecza Bugu, Wieprza i Dniestru. Nie należy wyobrażać jej sobie jako ziemi odciętej od dalszych regionów.
Okres wpływów rzymskich
Na przełomie er i w pierwszych stuleciach naszej ery ziemie dzisiejszej Polski pozostawały poza granicami imperium rzymskiego. Mimo to docierały tutaj rzymskie monety, naczynia, ozdoby i wyroby szklane.
Nie oznacza to obecności rzymskich legionów ani kolonii. Przedmioty mogły trafiać na północ jako zapłata, podarunki, łupy albo towary wymieniane przez wielu pośredników. Ważną rolę odgrywały szlaki łączące cesarstwo z obszarami nadbałtyckimi i czarnomorskimi.
W materiale z 1957 roku za najstarszą monetę rzymską znalezioną na Lubelszczyźnie uznano republikański denar z 114 roku p.n.e., odkryty w okolicach Hrubieszowa. Najpóźniejszy wymieniony tam zespół stanowił skarb z Metelina, zawierający monety z V wieku n.e.
Pojedyncza moneta nie zawsze świadczy o handlu w ścisłym znaczeniu. Mogła służyć jako surowiec, ozdoba lub przedmiot prestiżowy. Większe skupiska monet i innych importów pokazują jednak, że społeczności żyjące między Wisłą a Bugiem uczestniczyły w dalekosiężnych kontaktach.
Opisując ten okres, trzeba ostrożnie posługiwać się nazwami kultur przeworskiej i wielbarskiej, a na wschodniej Lubelszczyźnie również grupy masłomęckiej. Granice tych zjawisk zmieniały się w czasie, a utożsamianie kultury archeologicznej bezpośrednio z jednym historycznym ludem — na przykład Gotami — pozostaje uproszczeniem.
Od zabytków archeologicznych do nazw zapisanych w kronikach
Końcowa część artykułu z 1957 roku prowadziła czytelnika ku wczesnemu średniowieczu i Grodom Czerwieńskim. W tym miejscu zmienia się charakter źródeł.
W przypadku kultur neolitycznych czy kultury łużyckiej dysponujemy niemal wyłącznie pozostałościami materialnymi. Dla wczesnego średniowiecza pojawiają się już przekazy pisane, choć są krótkie, niejednoznaczne i spisane często z pewnego dystansu czasowego.
Najstarszy latopis ruski pod rokiem 981 wspomina wyprawę księcia Włodzimierza i zajęcie grodów określonych później wspólnym mianem Grodów Czerwieńskich. Jednym z najważniejszych pytań pozostaje lokalizacja Czerwienia.
Czermno i poszukiwanie Czerwienia
Za najbardziej prawdopodobną lokalizację dawnego Czerwienia uważa się rozległy zespół osadniczy w Czermnie nad Huczwą. Badania archeologiczne odsłoniły tam pozostałości potężnego grodu, osad otwartych, umocnień, przepraw i przedmiotów świadczących o znaczeniu ośrodka.
Współczesne projekty badawcze nadal analizują Czermno oraz położony nad Bugiem Gródek jako kluczowe zespoły związane z problemem Grodów Czerwieńskich. W publikacjach naukowych Czermno jest wskazywane jako miejsce, które można utożsamiać z Czerwieniem znanym ze źródeł pisanych, choć szczegółowa rekonstrukcja jego dziejów nadal pozostaje przedmiotem badań.
W Czermnie odkrywano między innymi ozdoby, elementy uzbrojenia, przedmioty codziennego użytku i skarby srebrnej biżuterii. Znaleziska pokazują, że ośrodek uczestniczył w kontaktach łączących ziemie polskie, Ruś Kijowską i szerszy świat Europy Środkowo-Wschodniej.
Gródek i zagadka Wołynia
Badania prowadzono również na wzniesieniach w Gródku nad Bugiem. Już Jan Długosz wiązał to miejsce z grodem Wołyń znanym z przekazów ruskich. Później podobne przypuszczenia przedstawiali miłośnicy starożytności i archeolodzy.
Prace wykopaliskowe ujawniły skomplikowaną historię osadnictwa. Jedne części stanowiska przyniosły ślady neolitycznej kultury pucharów lejkowatych, inne zaś warstwy wczesnośredniowieczne. Miejsce było więc zasiedlane lub wykorzystywane w różnych epokach, których nie należy ze sobą utożsamiać.
To dobry przykład trudności towarzyszących badaniu pradziejów. Widoczne w krajobrazie wały i wzniesienia nie zawsze należą do okresu, z którym początkowo je łączono. Dopiero analiza kolejnych warstw, ceramiki, kości, metali i datowań pozwala odtworzyć chronologię stanowiska.
Archeologia zmienia własne ustalenia
Artykuł Jerzego Głosika jest wartościowym świadectwem entuzjazmu towarzyszącego powojennym odkryciom. Nie powinien być jednak traktowany jako zamknięty katalog współczesnej wiedzy.
Od 1957 roku udoskonalono datowanie radiowęglowe, badania metali, analizę szczątków roślinnych i zwierzęcych, archeologię lotniczą, geofizykę oraz badania DNA. Dzięki temu część zabytków otrzymała inne daty, a niektóre dawne interpretacje zostały odrzucone lub złagodzone.
Najlepszym przykładem są wołki z Krężnicy Jarej. W tekście z 1957 roku łączono je z czasami około 1800 roku p.n.e. Obecnie miejscową kulturę pucharów lejkowatych datuje się zasadniczo na IV i III tysiąclecie p.n.e.
Podobnej ostrożności wymagają informacje o "najstarszych w Europie" wyrobach miedzianych oraz bezpośrednich "importach egipskich". Nie oznacza to, że dawne odkrycia straciły znaczenie. Przeciwnie — dzięki nowym metodom można zadawać im bardziej precyzyjne pytania.
Ziemia pomiędzy szlakami
Najdawniejsza historia Lubelszczyzny nie układa się w prostą opowieść o stałym marszu od prymitywnej chaty do średniowiecznego grodu. Kolejne społeczności pojawiały się, przekształcały i zanikały. Nie wszystkie pozostawały ze sobą w bezpośredniej ciągłości.
Kultura pucharów lejkowatych mówi o rozwoju rolnictwa, hodowli i trakcji zwierzęcej. Zabytki kultury łużyckiej pozwalają poznać ciałopalny obrządek pogrzebowy i miejscową sztukę. Rzymskie monety świadczą o kontaktach wykraczających daleko poza ziemie między Wisłą a Bugiem. Czermno i Gródek prowadzą natomiast do świata wczesnośredniowiecznych grodów, książęcych wypraw i sporów o pogranicze.