Badania pokazały, że ich dieta była znacznie bardziej urozmaicona, niż można byłoby przypuszczać. Pojawiały się w niej zboża, rośliny strączkowe, mięso, bałtyckie śledzie, a nawet kukurydza.
Informacje o wynikach badań, przedstawione przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, podał portal Polskie Historie.
Naukowcy analizowali szczątki mieszkańców Wrocławia żyjących od końca XVII do początku XIX wieku. Materiał pochodził m.in. z dawnego cmentarzyska związanego z parafią św. Barbary oraz Szpitalem Wszystkich Świętych.
Jedno z największych stanowisk odkryto na terenie dzisiejszych Bulwarów Książęcych. Archeolodzy natrafili tam na setki pochówków, a także przedmioty należące do zmarłych — monety, medaliki, fragmenty ubioru i gliniane fajki.
Wśród pochowanych znajdowali się nie tylko przedstawiciele zamożnych rodzin. Byli tam również rzemieślnicy, czeladnicy oraz ludzie wykonujący ciężką pracę fizyczną.
To właśnie ich szczątki pozwoliły naukowcom zajrzeć w codzienność tych warstw społeczeństwa, które rzadko pozostawiały po sobie szczegółowe źródła pisane.
Jedzenie zachowało się w kamieniu nazębnym
Szczególnie cennym materiałem okazał się kamień nazębny. W zmineralizowanej płytce mogły przetrwać mikroskopijne pozostałości pożywienia. Badacze odnajdywali w niej m.in. ślady ziaren skrobi i tzw. fitolitów, czyli drobnych krzemionkowych struktur powstających w roślinach.
Dzięki nim można było określić część produktów trafiających na stoły dawnych mieszkańców miasta.
W diecie obecne były m.in. pszenica, żyto, jęczmień i proso. Jedzono także groch oraz fasolę. Jednym z bardziej zaskakujących odkryć były ślady kukurydzy. Roślina ta pochodzi z obu Ameryk i pojawiła się w Europie dopiero w epoce nowożytnej. Jej obecność w materiale związanym z mieszkańcami Wrocławia pokazuje, jak szybko nowe produkty wchodziły do europejskiej kuchni.
Śledzie przyjeżdżały ze Szczecina
Dieta dawnych wrocławian nie ograniczała się jednak do pieczywa, kasz i roślin strączkowych.Na stołach pojawiały się również produkty pochodzenia zwierzęcego. Badania wskazują na spożywanie wieprzowiny, drobiu i dziczyzny.
Szczególnie interesujący jest wątek ryb. Do Wrocławia docierały śledzie bałtyckie sprowadzane przede wszystkim ze Szczecina. Oznacza to, że nawet jadłospis zwykłych mieszkańców miasta był zależny od rozbudowanych szlaków handlowych.
Na jednym stole mogły więc spotkać się produkty pochodzące z kilku zupełnie różnych kierunków: zboże z regionu, ryby znad Bałtyku i kukurydza, której historia zaczynała się za Atlantykiem.
Rosół i wywary dla dzieci oraz chorych
Badacze zwracają uwagę również na znaczenie drobiu. Kury były źródłem mięsa i jaj, ale wykorzystywano je także do przygotowywania wywarów. Takie potrawy mogły trafiać do dzieci oraz osób osłabionych. W pewnym sensie oznacza to, że część kulinarnych zwyczajów znanych także współcześnie ma znacznie starsze korzenie. Codzienny jadłospis mógł obejmować chleb, potrawy z grochu i zbóż, mięso, ryby i proste wywary.
Zęby zdradzały status społeczny
Analiza uzębienia powiedziała badaczom nie tylko, co ludzie jedli. Stan zębów mógł również wskazywać na różnice materialne.
Bogatsi mieszkańcy mogli pozwolić sobie na lepiej oczyszczoną, drobniej mieloną mąkę i jaśniejsze pieczywo. Taki produkt uchodził za lepszy jakościowo, ale nie zawsze musiał być korzystniejszy dla uzębienia. Drobniej przetworzona skrobia łatwiej pozostawała na powierzchni zębów i mogła sprzyjać rozwojowi próchnicy.
W gorzej oczyszczonej mące znajdowały się natomiast drobiny powstające podczas mielenia ziarna. Prowadziły one do silniejszego mechanicznego ścierania szkliwa. W rezultacie różnice społeczne mogły pozostawić ślady widoczne w zębach nawet po kilkuset latach.
Naukowcy zajrzeli nawet w dzieciństwo
Jeszcze więcej informacji dostarczyło szkliwo.Tworzy się ono w dzieciństwie, a później praktycznie nie ulega przebudowie. Dzięki temu może przechować ślady stresu fizjologicznego, chorób czy niedożywienia.
Naukowcy analizowali m.in. mikrostrukturę szkliwa oraz skład izotopowy zębów. Wyniki wskazują, że dzieci z badanej populacji były karmione piersią mniej więcej do 2–2,5 roku życia. Badacze mogli też analizować moment przechodzenia na pokarmy stałe.
To jeden z najbardziej niezwykłych aspektów całych badań. Z zęba człowieka, który zmarł kilkaset lat temu, można dziś odczytać nie tylko elementy jego diety, ale nawet ślady wydarzeń z pierwszych lat życia.
Historia zapisana nie w kronice, ale w ciele
Badania prowadzono w ramach projektu "U progu industrializacji – ocena dobrostanu mieszkańców nowożytnego Wrocławia w ujęciu interdyscyplinarnym", kierowanego przez dr. Pawła Dąbrowskiego z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Projekt objął materiał pochodzący od blisko 200 osób. Wykorzystano metody antropologii biologicznej, bioarcheologii, badań mikroskopowych, chemicznych oraz izotopowych.
Najważniejszy jest jednak ich rezultat.
Dzięki analizie szczątków można dziś odtworzyć codzienność ludzi, o których tradycyjne źródła historyczne mówią bardzo niewiele. Nie zachowały się ich pamiętniki ani opisy codziennych posiłków. Pozostały kości i zęby.
I właśnie one pokazały, że 200–300 lat temu we Wrocławiu jedzono nie tylko lokalne zboża i mięso, ale także bałtyckie śledzie oraz produkty, które wcześniej przebyły drogę z innych części świata.
Źródła: Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, komunikat "Historia zapisana w zębach" z 29 lipca 2026 r.; Narodowe Centrum Nauki, projekt nr 2017/25/B/HS3/02006 "U progu industrializacji – ocena dobrostanu mieszkańców nowożytnego Wrocławia w ujęciu interdyscyplinarnym"; publikacje zespołu Pawła Dąbrowskiego w "Annals of Anatomy".