Jedna mapa miała przekonać Polaków, że żyją w nowoczesnym kraju. Tak wyglądała propaganda sukcesu w 1954 roku

Kominy fabryk, nowe osiedla, traktory i imponujące statystyki. W 1954 roku "Trybuna Ludu" opublikowała niezwykłą mapę Polski, która miała udowodnić, że kraj przeżywa bezprecedensowy rozwój. Dziś ten materiał jest fascynującym świadectwem epoki i pokazuje, jak władze PRL próbowały przekonać obywateli, że budują nowoczesne państwo.

Mapa rozwoju przemysłu z 1954 rokuMapa rozwoju przemysłu z 1954 roku
Źródło zdjęć: © Trybuna Ludu
Redakcja ohistoryczny.pl

Latem 1954 roku na łamach "Trybuny Ludu", oficjalnego organu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, ukazała się rozkładówka zatytułowana "Naród przekształca oblicze swego kraju". Na pierwszy rzut oka przypominała nowoczesną infografikę. W rzeczywistości była starannie przygotowanym narzędziem propagandowym.

Na mapie całej Polski zaznaczono dziesiątki nowych fabryk, hut, kopalń, cementowni, elektrowni i osiedli mieszkaniowych. Obok umieszczono liczby mające świadczyć o spektakularnym rozwoju kraju. Czytelnik miał odnieść wrażenie, że Polska w ciągu zaledwie kilku lat dokonała skoku cywilizacyjnego, jakiego wcześniej nie znała.

Mapa rozwoju przemysłu z 1954 roku
Mapa rozwoju przemysłu z 1954 roku © Trybuna Ludu

Polska pełna kominów

Przekaz był prosty. Wystarczyło spojrzeć na mapę.

Od Szczecina po Rzeszów niemal każde województwo wypełniały symbole nowych zakładów przemysłowych. Szczególnie eksponowano największe inwestycje pierwszej dekady Polski Ludowej: Nową Hutę pod Krakowem, Fabrykę Samochodów Osobowych na Żeraniu, Fabrykę Samochodów Ciężarowych w Lublinie, Zakłady Azotowe czy wielkie budowy na Ziemiach Odzyskanych.

Mapa nie pozostawiała miejsca na wątpliwości. Polska miała być krajem budowy, pracy i postępu.

Cztery razy więcej przemysłu

Autorzy publikacji chętnie sięgali po liczby. Według zamieszczonych danych produkcja przemysłowa była już czterokrotnie wyższa niż przed wojną, a w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrosła pięciokrotnie. Podkreślano wzrost produkcji stali, cementu, energii elektrycznej, nawozów sztucznych i maszyn. W artykule można było przeczytać, że Polska zajmuje już piąte miejsce w Europie pod względem globalnej wielkości produkcji przemysłowej. Dla przeciętnego czytelnika miało to być dowodem, że kraj nie tylko odbudował się po wojnie, ale wręcz wyprzedza dawne osiągnięcia.

Dlaczego ciągle wracano do 1938 roku?

Nie był to przypadek. Był to ostatni pełny rok przed wybuchem II wojny światowej, a jednocześnie wygodny punkt odniesienia dla władz PRL. Pokazując różnicę między Polską przedwojenną a Polską Ludową, propaganda mogła budować obraz państwa, które dzięki nowemu ustrojowi przezwyciężyło zacofanie. Przedwojenna Polska przedstawiana była jako kraj niedostatecznie uprzemysłowiony, z niewielką liczbą szkół, słabo rozwiniętą opieką zdrowotną i ograniczonym dostępem do kultury. Na tym tle osiągnięcia pierwszej dekady PRL miały wyglądać jeszcze bardziej imponująco.

Co ciekawe, mapa nie ograniczała się do przemysłu.

Autorzy chwalili się również wzrostem liczby szkół, studentów, bibliotek, domów kultury i placówek medycznych. Podkreślano rozwój szkolnictwa zawodowego oraz zwiększenie dostępności opieki zdrowotnej. Według publikacji liczba łóżek szpitalnych była wielokrotnie większa niż przed wojną, a każdego roku do użytku oddawano setki nowych mieszkań. W ten sposób tworzono obraz państwa, które troszczy się nie tylko o przemysł, ale również o codzienne życie obywateli.

Co przemilczano?

Dzisiaj historycy patrzą na podobne materiały z większym dystansem. Nie ma wątpliwości, że po wojnie Polska rzeczywiście przechodziła okres intensywnej industrializacji. Powstawały nowe zakłady, rozbudowywano sieć energetyczną, odbudowywano miasta i rozwijano szkolnictwo. Jednocześnie publikacja całkowicie pomijała mniej wygodne fakty. Nie wspominano o niedoborach towarów, problemach mieszkaniowych, niskich płacach, kolejkach czy represjach politycznych charakterystycznych dla okresu stalinowskiego.

Źródło: "Trybuna Ludu", 1954, R. 7, nr 202, s. 10.

Wybrane dla Ciebie